Związki gnozy, medytacji, duchowości religii wchodu, hinduizm z weganizmem…. czyli wszechobecna doktryna Lucyfera i kult Bestii.

 

Henryk w swoim poście napisał ciekawe spostrzeżenie:

Henryk, gnoza i weganizm 1

http://zbawienie.forumotion.com/t360-henryk-posty

Ten wniosek jest ciekawy:

 „Czyli z pewnością żywienie się mięsem to ich dywersja, mająca na celu przekonanie ludzkości, że Bóg stworzył życie okrutne i mięsożerne i w ten sposób obarczyć właśnie Boga odpowiedzialnością za wadliwe stworzenie świata zwierzęcego oraz ludzi zamieszkujących ziemię.”

Zgadzam się, z tym. Pisałem na ten temat trzy artykuły, czyli:

  1. Dlaczego ludzie stali się mięsożerni cz.1
  2. Dlaczego ludzie stali się mięsożerni cz.2
  3. Post Daniela czy aby na pewno jest on dietą…

W ostatnim artykule pokazałem związki pomiędzy weganizmem a gnozą. Co ciekawe te związki opisywane są tutaj:


Obecność idei religijnych Wschodu na Zachodzie przyjmuje różne formy. Jedną z możliwych jest propagowanie orientalnych praktyk, w tym np. azjatyckiej diety. Jest ona, w zależności od konkretnych rozwiązań, w różnym stopniu zsakralizowana, w różnym też stopniu samodzielna i całościowa. Często stapia się z odmiennymi kategoriami praktyk, np. medytacyjnych, kultowych, lub staje się elementem innych, np. dietetyki, różnych terapii i psychoterapii. W różnym też stopniu ulega procesowi westernizacji i, w różnych okresach, komercjalizacji.
Moda na wegetarianizm, propagowana na Zachodzie, wiąże się z nowym, filozoficznym i parareligijnym rozumieniem pożywienia.
Wielka dyskusja na temat relacji człowieka do jedzenia rozpoczęła się z początkiem lat siedemdziesiątych XX wieku. W 1971 r. ukazała się książka Frances Moore Lappé pt. Diet for a Small Planet (Dieta dla małej planety), która dała początek „rewolucji żywieniowej na świecie”. W niedługim czasie miała ona kilkanaście wydań w Stanach Zjednoczonych, łącznie ponad 2 miliony egzemplarzy nakładu. Wkrótce ukazały się, równie popularne, książki Petera Singera: Animal Liberation (Wyzwolenie Zwierząt) i — we współpracy z Jamesem Masonem — Animal Factories (Fabryki Zwierząt). Następnie temat odżywiania się człowieka podjęły różnorodne publikacje, rozpatrując go filozoficznie, ekologicznie, medycznie, ekonomicznie, społecznie a nawet religijnie. Powstał ruch społeczny, propagujący „zdrową żywność” i „prawdziwie humanistyczny sposób życia”, który rozwijał się szybko, zwłaszcza w krajach bogatych, gdzie nowoczesny przemysł dostarczał różnorodne, atrakcyjne smakowo artykuły żywnościowe. Głównym hasłem ww. ruchu stał się wegetarianizm. Wegetarianizm, w potocznym rozumieniu, oznacza bezmięsny sposób odżywiania się, tj. pokarmami roślinnymi i nabiałowymi. Etymologia tego słowa sugeruje jednak znacznie bogatsze skojarzenia. Łacińskie słowo „vegetare” znaczy „rosnąć, kwitnąć, rozwijać się”; „vegetus” to „zdrowy, silny”; „vegetator” — „życiodajny, dawca życia”; „vegetamen” — „siła życiodajna”, a „vegetabilis” — „roślinny”.
Wegetarianizm ma różne formy, w zależności od produktów, któ­rych spożywanie jest zakazane. I tak:
— weganie — poza mięsem unikają także mleka, jajek, produktów nabiałowych, czyli odrzucają produkty pochodzące z „ciał zwierząt” (ich pożywienie zawiera znacznie mniej węglowodanów niż inne diety wegetariańskie);
— witarianie — jeszcze bardziej radykalni, ograniczają się do pokarmów w stanie surowym (warzywa, owoce), wykluczając wszelkie potrawy gotowane;
— frutarianie — zalecają spożywanie tylko owoców, nasion i orzechów (pomijają nawet warzywa);
— laktowegetarianie — wykluczają mięso, jajka, ale piją mleko i jedzą jego przetwory;
— laktovowegetarianie — spożywają poza warzywami i owocami mleko, jego przetwory oraz jajka.
Wegetarianie twierdzą, że ich historycznych korzeni należy szukać w Chinach, gdzie w roku 2600 przed Chr. ukazał się podręcznik Hu Sanhue, omawiający szczegółowo dietę jarską i przypisujący jej olbrzymie znaczenie dla ludzkiego zdrowia i samopoczucia. Wegetarianizm miał uprawiać Pitagoras i jego uczniowie oraz wielu innych starożytnych filozofów i poetów, spośród których wymienia się: Hipokratesa, Plutarcha, Owidiusza, Platona, Sokratesa, Senekę. Pitagorejczycy uważali jedzenie mięsa za niegodne człowieka, za coś, co uniemożliwia jego moralny i intelektualny rozwój. Jaroszami mieli też być: Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Isaac Newton, Byron, Goethe, Schopenhauer, Lincoln, Nietzsche, Ibsen, Tołstoj, Gorki, Gandhi. Bernard Shaw uważał, że świetne zdrowie, talent, inteligencję i długie życie (żył 94 lata) zawdzięcza wegetarianizmowi. Na pytanie dotyczące wyższości wegetarianizmu nad mięsożerstwem odpowiadał: „Zakopcie w ziemi barana i żołądź. Z żołędzia wyrośnie wspaniały dąb, a po baranie zostanie smród i zgnilizna”.
Idea wegetarianizmu zdobyła sobie wielu zwolenników, zwłaszcza w wieku XIX i XX. Z początkiem XX wieku przybrała nawet zorganizowane formy. W 1908 r., pod kierunkiem Lwa Tołstoja, powstało wegetariańskie stowarzyszenie esperantystów, które miało swoje oddziały w 33 krajach świata.
W 1950 r. założono w Stanach Zjednoczonych Międzynarodową Unię Wegetariańską, której celem było propagowanie idei wegetarianizmu m.in. przez organizowanie odpowiednich kursów, kongresów i zjazdów. Po wojnie powstało w Polsce Towarzystwo Zwolenników Wegetarianizmu, rozwijał się również Ruch Promocji Wegetarianizmu. Pod koniec lat siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych było 10 milionów wegetarianów, a 50 milionów opowiadało się za umiarem w jedzeniu mięsa. Współcześnie obserwuje się renesans zainteresowań wegetarianizmem. Na świecie działa bardzo dużo międzynarodowych i lokalnych stowarzyszeń i organizacji występujących w obronie zwierząt i propagujących wegetarianizm. Dla jego uzasadnienia odwołują się one do argumentów medycznych, ekonomicznych, ekologicznych, filozoficznych, a nawet religijnych.
Znana w Polsce propagatorka wegetarianizmu, Maria Grodecka, pisze: „Każdy, kto po raz pierwszy spotyka się z tą nazwą, najczęściej wychwytuje z niej tylko akcent negatywny, tzn. że wegetarianizm polega po prostu na niejadaniu mięsa, i na tym koniec. W istocie zaś zaprzestanie jadania mięsa stanowi dopiero pierwszy krok wiodący w sferę różnorodnych nowych spraw i problemów, zarówno zdrowotnych, jak też moralnych, ekonomicznych, filozoficznych i wielu innych. Sama informacja o tym, co się jada, a czego się nie jada, to dopiero wprowadzenie do dalszych wyjaśnień dotyczących przyczyn i motywów tego zaniechania, propozycji nowego, odmiennego jadłospisu, analizy wymogów żywieniowych ludzkiego organizmu i wartości różnych pokarmów. To z kolei otwiera dostęp do szerszych, bardziej ogólnych zagadnień dotyczących tego, co właściwie chcemy osiągnąć, szukając właściwszych niż dotychczas sposobów odżywiania, i jakie warunki muszą przedtem zostać spełnione. Wtedy dopiero okazuje się, że wegetarianizm obejmuje zarówno problematykę zdrowia fizycznego i psychicznego, jak i zagadnienia ekonomiczne, ekologiczne, moralne i kulturalne. Że nie można zmienić sposobu odżywiania, nie zmieniając sposobu myślenia i oceniania”.
Wskazany związek między wegetariańskim sposobem odżywiania a szeroką gamą poglądów i koncepcji filozoficznych, które się z nim łączą, ma istotne znaczenie dla ostrożnego i rozważnego podejścia do „mody diety bezmięsnej”.
Wegetarianizm zdrowotny jest najbardziej pierwotną koncepcją uzasadniającą przyjęcie „bezmięsnego stylu życia”. Podkreślany jest w nim walor zdrowotny pokarmów wegetariańskich. Znanym propagatorem leczenia różnych chorób przy zastosowaniu jarskiej diety i głodówek leczniczych był doktor Max Bricher-Benner. Kierował sanatorium w Zurychu. Podobne w Polsce międzywojennej prowadził doktor Apolinary Tarnawski.
Niemiecki wegetarianin dr M.O. Bruker pisał: „Czy rzeczywiście człowiek potrzebuje białka zwierzęcego, aby pokryć swoje zapotrzebowanie na białko? Według dzisiejszego stanu wiedzy na to pytanie musimy zdecydowanie odpowiedzieć NIE. Źródło, z którego przede wszystkim wzięło się przekonanie, że białko zwierzęce jest niezastąpione, leżało w wyobrażeniu starej nauki o odżywianiu. Wiadomo już od bardzo dawna, że białko roślinne zawiera dokładnie tak samo podstawowe aminokwasy”.
Argumentem za wegetarianizmem ma być skuteczność terapii głodówkowej. Wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, a także systematyczne głodówki są „najbardziej skutecznym sposobem leczenia wszelkich chorób” (dr A. Mayer). „Zamiast brać lekarstwa, lepiej głodować jeden dzień” — pisał Plutarch. Współcześnie „głodowanie lecznicze” stało się jednym ze sposobów niekonwencjonalnej medycyny propagowanej w „wysoko specjalistycznych klinikach świata”.
Pomimo entuzjastycznych zapewnień o zdrowotnych walorach wegetarianizmu lekarze i dietetycy nie są jednak zgodni w jego ocenie. Amplituda stanowisk waha się od zachwytów po zdecydowane ostrzeżenia. Bardziej umiarkowani zalecają, by wystrzegać się skrajności, biorąc z diety to, co jest bezdyskusyjne — żywienie warzywami i owocami, bez rezygnacji jednak z nabiału i ryb. Pojawiają się jednak także słowa ostrej polemiki z wegetarianizmem, jako „modnym kłamstwem szkodzącym zdrowiu, bo przecież mięso daje siłę, dostarcza niezbędnych organizmowi składników, przede wszystkim białka, a ponadto jesteśmy tak stworzeni, że powinniśmy próbować wszystkiego po trochu”. Lekarze przypominają, że dostarczając organizmowi dużo błonnika usprawniamy pracę przewodu pokarmowego. Dieta uboga w białko spowalnia procesy psychiczne — człowiek staje się potulny, apatyczny, traci inicjatywę. Intensywna dieta wegetariańska prowadzi do wzrostu podatności na sugestię oraz wpływ innych oraz powoduje zanik krytycyzmu.
Niektórzy z socjologów kultury współczesnej twierdzą, że „w istocie ludziom nie chodzi o zdrowie, lecz tylko o wygląd zewnętrzny”. Wegetarianizm zyskuje swe uzasadnienie kulturowo-obyczajowe. Jeden ze współczesnych dziennikarzy zauważył, że: „Wszyscy chcą być smukli, szczupli i piękni, jak modelki i modele pokazywani w reklamach. Każdy chce wyglądać, jak gwiazda filmowa z Hollywoodu, mieć zawsze lat 20, świeżość, urok i do tego proste nogi i obfite owłosienie. Narzucony globalnie kanon wyglądu zewnętrznego jest bezlitosny, ale i całkowicie nieosiągalny. Nawet gdybyśmy wszyscy jedli wyłącznie dietetyczny jogurt, nie będziemy wyglądać tak jak panienki, które ten jogurt reklamują. Ale są ludzie, którzy w pogoni za nieosiągalnym zabijają się na raty”.
By zrealizować marzenia o osiągnięciu „odpowiedniej linii”, ludzie sięgają do szeregu „cudownych diet”, wśród których szczególną popularnością cieszą się diety wegetariańskie. Tempo spożywania pokarmu, odpowiednie zestawy przypraw, używanie właściwych płynów, odpowiednia pora spożywania posiłków, zwrócenie uwagi na tzw. antyutleniacze (słodkie ziemniaki, pomidory, szpinak i brokuły), dieta skrobiowa, skrzętne przeliczanie kalorii, dieta dysocjacyjna — mają przybliżyć wymarzony cel.
Pragnący schudnąć dowiadują się z licznych reklam o sensacyjnym odkryciu: ujemnych kaloriach — produkty, które je posiadają, można spożywać do woli. Im więcej się ich spożywa, tym bardziej się chudnie. Jarzyny i niektóre owoce spalają więcej kalorii, niż dostarczają ich organizmowi. I dlatego bez żadnej diety i bez zmiany trybu życia można w ciągu tygodnia schudnąć i do 3 kilogramów. Jedząc ciastka, makarony, masło i sosy, i dodając potrawy z ujemnymi kaloriami, można obserwować, jak znikają „zbyteczne kilogramy i fałdy tłuszczu”.
W trosce o „odpowiedni wygląd” miliony ludzi na całym świecie zaczęły przeliczać produkty, dania i desery na gramy tłuszczu i kalorie. Szacuje się, że w Polsce 35% kobiet i dziewcząt źle się odżywia, stosując „cudowne diety”. W Stanach Zjednoczonych 80% kobiet cierpi na tzw. syndrom SED (Sub-Clinical Eating Disorder) — Zakłóconą Relację z Jedzeniem. Dotyczy to głównie ludzi młodych, z zamożnej klasy średniej. Zdarzają się przypadki, że 8-letnie dzieci trafiają do klinik, gdyż z obawy przed zbędnymi kilogramami niemal całkowicie przestały przyjmować pokarm.
W przypadkach krańcowych ucieczka przed pokarmem może spowodować anoreksję i bulimię. Przyczyny powstawania tych chorób są bardzo złożone. Oprócz uwarunkowań środowiskowych, genetycznych i związanych z cechami osobowości, sprzyja im, jak twierdzą lekarze, obowiązująca moda, narzucająca dziewczętom ideał szczupłej sylwetki. Prof. Jadwiga Komender z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego AM w Warszawie zwraca uwagę, że istnieje przekonanie, iż tylko dziewczyna szczupła ma szansę na przebicie się i sukces. Pacjentkami oddziałów psychiatrycznych stają się baletnice i modelki, które przestały jeść w obawie przed przytyciem i utratą pracy. Świadomie ograniczały ilość spożywanych pokarmów. Początkowo miały ogromną ochotę na jedzenie. Potem łaknienie u jednych stopniowo zanikało (anoreksja), u innych objawiało się niekontrolowanymi napadami obżarstwa (bulimia).
Chorzy na anoreksję mogą stracić do 50% pierwotnej wagi, mają suchą, łuszczącą się i szorstką skórę, łamliwe i wypadające włosy. Cierpią na obrzęk stóp i łydek. Ich dłonie są sine i zimne. Wygląd dziewcząt jest zaprzeczeniem kobiecej sylwetki — mają niewykształcone piersi i biodra, przypominają chłopców, nie chcą być kobietami, nie akceptują zmian, jakie zachodzą w ich organizmie w okresie dojrzewania. Psychiatrzy w anoreksji widzą próbę obrony przed zaakceptowaniem kobiecości, a zwłaszcza kobiecej seksualności.
Szczególnie silne jest to u pacjentek pochodzących z rodzin, w któ­rych matkę postrzegano jako osobę dominującą, o wysokich wymaganiach wobec siebie i córki, z niejasną emocjonalnością: raz nadopiekuńczą, innnym razem odtrącającą. Dziewczęta te wolą pozostać dziećmi. Rezygnacja z jedzenia daje chorym złudzenie własnej siły, kontroli otaczającego ich świata, które jednakże ogranicza się jedynie do zachowania szczupłej (wychudłej) sylwetki.
Chore na bulimię najczęściej chcą być atrakcyjnymi i zadbanymi kobietami. Napady niekontrolowanego obżarstwa są formą rozładowania kumulowanego stresu, antidotum na nieumiejętność rozwiązywania problemów, niemożność ich wyrażania. U chorych nie zanika potrzeba jedzenia. Przeważnie kilka razy dziennie mają one napady obżarstwa, podczas których potrafią wchłonąć od kilku do kilkudziesięciu tysięcy kalorii, gdy dorosły człowiek potrzebuje ich zaledwie 2—3 tysiące dziennie. Potem mają poczucie winy i wyrzuty sumienia. W obawie przed otyłością prowokują lekami wymioty lub biegunkę. Chora na bulimię dziewczyna jest szczupła, ale cechuje ją duża amplituda wahań wagi ciała. Niebezpieczne dla zdrowia są już wahania wagi sięgające 5 kilogramów, które zdrowy człowiek przechodzi w ciągu kilku tygodni, a nawet miesięcy. Chory na bulimię dokonuje tego nawet w ciągu tygodnia, niekiedy dziennie może przytyć lub schudnąć od l do 2 kilogramów. Zdarza się, że po wielu napadach obżarstwa w ciągu krótkiego czasu dziewczyna ważąca 45 kg tyje do 80 kg.
Zarówno anoreksja, jak i bulimia powodują zaburzenia w układzie hormonalnym i fizjologii przewodu pokarmowego. W fachowej literaturze często łączy się je z wcześniejszym występowaniem innych chorób — depresją lub schizofrenią. Mogą one prowadzić do wycieńczenia organizmu, a nawet do śmierci chorego. Niektórzy lekarze uważają, że w wyniku tych chorób umiera ok. 20% chorych. Zdarza się, że bezpośrednią przyczyną zgonu jest samobójstwo.
Coraz częściej pojawiają się głosy wzywające do „odwrotu od dyktatury kalorii”. Dr John Morgan z Londynu twierdzi: „Niemal wszystkie modelki to nieszczęśliwe kobiety cierpiące na SED. Takie wymiary jak u Jodie Kidd — 1,82 m i niecałe 60 kg wagi — to sylwetka zakłócona w proporcjach i chory organizm, kłopoty z jedzeniem i nieregularne miesiączkowanie. Czy rzeczywiście takie kobiety powinny być ideałami urody?!”
Zwolennicy wegetarianizmu dla uzasadnienia swego stanowiska posługują się także argumentami ekonomicznymi, zwłaszcza dotyczącymi gospodarczej sytuacji całego świata. Motywacja ekonomiczna opiera się głównie na wyliczeniu, zgodnie z którym 80—90% całej światowej produkcji zboża i roślin strączkowych przeznacza się na paszę dla trzody, której mięsem żywi się tylko około 30% ludności świata. Reszta cierpi na niedobór tych produktów roślinnych, które zjada trzoda. Według innych ekonomistów tego typu idee są kolejną utopijną koncepcją likwidacji głodu na Ziemi, nie uwzględniającą zróżnicowania gleb, stref klimatycznych i wymogów energetycznych grup ludności zależnych od położenia geograficznego.
Za wegetarianizmem mają też przemawiać względy ekologiczne. Skażenie środowiska na skutek masowej produkcji zwierzęcej porównuje się ze stopniem zanieczyszczenia odpadami przemysłowymi. Stosowanie sztucznych nawozów oraz środków owadobójczych i chwastobójczych doprowadziło do tego, że większość pokarmów jest w mniejszym lub większym stopniu toksyczna. Według wegetarian jest to do pewnego stopnia konsekwencją złych i nieracjonalnych nawyków żywieniowych. Wymuszanie wydajności za pomocą środków chemicznych wynikać ma bowiem głównie z ciągle rosnącego zapotrzebowania na paszę, a zatem z apetytu na mięso. Według wyliczeń wegetarian — do nakarmienia ludzi pokarmem roślinnym wystarczyłaby 1/5 uzyskiwanych obecnie, najczęściej kosztem degradacji środowiska, zbiorów.
Innym, bardziej radykalnym argumentem, jest traktowanie spożywania mięsa jako pozostałości rodem z czasów barbarzyńskich. Zabijanie zwierząt, zadawanie bólu i cierpienia, jest niegodne człowieka, szkodzi zabijającym, demoralizując ich, powoduje bezsensowne ofiary. Podnoszone są więc zastrzeżenia natury moralnej i filozoficznej. Szacunek dla życia rozumiany jest jako ścisła ochrona wszystkich jego postaci.
W latach siedemdziesiątych zrodził się ruch na rzecz praw zwierząt. Za podstawę swego działania przyjął on pogląd, że zgodnie z prawem naturalnym każdy gatunek powinien korzystać ze swych praw tak samo. Początkowo hasła wegetarianizmu głoszono w imię praw zwierząt (animal rights), pikietowano farmy hodujące zwierzęta na ubój, sprzeciwiano się sprzedaży futer. Pod koniec lat siedemdziesiątych ruch stał się głośny dzięki działalności ekstremistów z Animal Liberation Front (Front Wyzwolenia Zwierząt). Preferował on akcje bezpośrednie tzw. sabotażu ekonomicznego — uwalnianie zwierząt z farm hodowlanych, z laboratoriów doświadczalnych, niszczenie tego typu obiektów. Ronnie Lee, uwięziony założyciel ALF, przestrzegał: „Będą ranni i być może zabici po obu stronach… zanim odniesiemy ostateczne zwycięstwo w walce o wyzwolenie zwierząt. To smutne, ale nieuchronne”. Inne organizacje, głoszące zdecydowany radykalizm w walce o wyzwolenie zwierząt, takie jak RSPCA, LYNX, Beauty Without Cruelty i Anti-Vivisection, jako środka do osiągnięcia swych celów używały m.in. szantażu, zamachów bombowych i ataków terrorystycznych. Cieszyli się politycznym poparciem radykalnej lewicy, anarchistów, działaczy studenckich i radykalnych aktywistów ruchów ekologicznych. W latach 1985—1991 obrońcy praw zwierząt przeprowadzili w Wielkiej Brytanii około 400 poważnych akcji.
Ściśle z wegetarianizmem, a zwłaszcza z weganizmem, związane jest Brytyjskie Stowarzyszenie Sabotażystów — Przeciwników Polowań (British Hunt Saboteurs Association). Urządzają oni tzw. sabbing, czyli akcje dywersyjne, których celem jest tropienie myśliwych, nękanie ich i udaremnianie polowań. W praktyce często kończą się one aktami przemocy, chociaż oficjalnie stowarzyszenie propaguje metody pokojowe. Na początku lat dziewięćdziesiątych istniało we Włoszech, w Niemczech, Holandii, USA i we Francji szereg autonomicznych grup sabotujących polowania.
Wegetarianizm stał się elementem „etyki środowiskowej”, czy też „etyki ekologicznej”, rozumianej jako wezwanie do przywrócenia naturalnego, humanistycznego stosunku człowieka do istot żywych, tam gdzie został on naruszony. Podejmuje ona polemikę z koncepcjami dominacji człowieka nad przyrodą, które swoimi korzeniami sięgają wybitnych filozofów starożytności — Platona, Arystotelesa, stoików. Utrwalili oni przepaść między człowiekiem a pozostałymi istotami bytującymi w przyrodzie. Arystoteles twierdził, że istoty pozbawione zdolności kontemplacyjnej stoją niżej od człowieka, który jest „spokrewniony z Bogiem”. Dlatego też życie roślinne i zwierzęce istnieje tylko w celu zabezpieczenia życia człowieka. Cyceron dowodził, że na ludziach nie ciąży obowiązek ochrony zwierząt, gdyż nie są one istotami racjonalnymi. Według Platona i neoplatończyków świat przyrody jest niedoskonałym ucieleśnieniem wiecznych form idealnych. Dla gnostyków i manichejczyków świat jawił się jako siedlisko zła, z którego dusza człowieka poszukuje ucieczki. Przepaść miedzy człowiekiem a światem przyrody jeszcze bardziej podkreślili filozofowie reprezentujący, od około XVII wieku, tzw. światopogląd naukowy. Francis Bacon twierdził, że podbój przyrody jest celem nauki, gdyż „wiedza jest władzą”. Podobnie twierdził René Descartes — nauka miała uczynić ludzi „panami i gospodarzami przyrody”. Isaac Newton, rozwijając mechanistyczną interpretację przyrody, widział w niej obcą człowiekowi siłę, którą powinien on wykorzystać do własnych celów bez żadnych skrupułów moralnych. Podobnie filozofia Johna Locke’a zachęcała do umocnienia dominacji człowieka nad przyrodą. Wraz z rozwojem rewolucji przemysłowej świat przyrody stał się źródłem tanich surowców, źródłem profitów ekonomicznych.
Rozwój idei dominacji człowieka nad przyrodą, jak twierdzą „filozofowie wegetarianizmu”, jest związany z rozwojem chrześcijaństwa. To z Biblii, z Księgi Rodzaju, chrześcijanin miał nauczyć się tej idei: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię, i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1, 28). Po potopie nakaz ten został powtórzony, a nawet poszerzony — Bóg dopuścił spożywanie pokarmów mięsnych: „Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko” (Rdz 9, 3).
Chrześcijaństwo zostało oskarżone przez wegetarianów o ukształtowanie w ludziach Zachodu eksploatacyjnego stosunku do środowiska naturalnego, w tym do świata zwierząt. Jednym z pierwszych, którzy publicznie sformułowali takie oskarżenie, był w XIX wieku Jules Michelet. Później pojawiły się następne. Opublikowany w 1967 r. esej Lynna White’a juniora, pt. „Historyczne korzenie kryzysu ekologicznego”, stał się manifestem ekologów krytycznie nastawionych do chrześcijaństwa, takich jak Kade, Lidke, Megivern, Wolf, Altner i inni. Zdaniem White’a — jak pisze w Historii ekologów Jean-Paul Deleage — „nasz kryzys ekologiczny zakończy się dopiero w dniu, gdy wyrzekniemy się postulatu religii monoteistycznych, zgodnie z którym jedyną racją istnienia przyrody jest służyć człowiekowi”.
W konsekwencji odrzucenia chrześcijaństwa wegetarianizm szukał religijnego uzasadnienia w różnych propozycjach Wschodu. Panteizm myśli Wschodu można było łatwo wykorzystać do stworzenia religijnej wykładni dla praktyk wegetariańskich. Moda wśród młodzieży na myśl Wschodu, szybki rozwój sekt o orientalnym rodowodzie, kontestacja cywilizacji łacińskiej oraz odpowiednio kierowane kampanie „ekologiczne”, o silnym zabarwieniu politycznym, ułatwiały rozwój wegetarianizmu.
W taoistycznej myśli Chin wszelkie formy fenomenów tego świata są formami egzystencji absolutnej. „Cesarz chińskich filozofów” — Konfucjusz, zalecał szacunek dla „porządku nieba” odczytywanego rozumem człowieka w prawach rządzących jego wewnętrzną naturą. Wszystko, co w świecie istnieje — zwierzęta, trawa, drzewa, ziemia, rośliny — jest wyrazem najwyższego piękna i egzystencji doskonałej. Dlatego też zasługuje na szacunek równy szacunkowi okazywanemu egzystencji ludzkiej. Człowiek, pozostając drobną cząstką wszechświata, nie powinien przeciwstawiać się jego prawom, nie powinien zmierzać do jego przeobrażenia na drodze arbitralnych manipulacji. Myśl ta między innymi hamowała rozwój nauk przyrodniczych w Chinach aż do czasów najnowszych.
Podobną koncepcję „boskiej” jedności świata głosi hinduizm. W najsłynniejszym wedyjskim piśmie, znanym jako Srimad Bhagavatam, mędrzec Narada Muni poucza króla Prachinabarhi o konsekwencji jedzenia mięsa: „O, władco tego ludu, mój drogi królu, proszę zauważ na niebie te wszystkie zwierzęta, które bez miłosierdzia i litości zabiłeś na ołtarzu ofiarnym. Wszystkie one czekają na twoją śmierć, po to aby mogły pomścić rany, jakie im zadałeś. Kiedy umrzesz, będą z gniewem rozrywać twoje ciało żelaznymi rogami, aby potem je zjeść”.
Pośród czterech celów życia ludzkiego (artha, karna, dharma i moksza) najważniejszy jest ostatni: wyzwolenie się z okowów istnienia. Moksza oznacza przerwanie kręgu wiecznych reinkarnacji. Ascetyczne praktyki są stopniowym szkoleniem ciała, by w sposób wolny nim dysponować. Joga, prowadząca do wyzwolenia, wypracowała własną dietetykę, opartą na wegetarianizmie — wyrzeczenie się mięsa, ryb i jajek. Sposób przyjmowania posiłków, jak i jego rodzaj, stały się elementem praktyki medytacyjnej.
W hatha-jodze przywiązuje się niesłychaną wagę do tzw. „oczyszczeń” wstępnych, których celem jest usunięcie z organizmu zbędnych i zawadzających środków. Mają one mieć ogromne znaczenie dla zdrowia jogina i zapobiegać chorobom żołądka, wątroby, itd. Łączą się z licznymi wskazówkami dotyczącymi odżywiania się.
Propagatorami hinduskiego wegetarianizmu na Zachodzie byli jogini, zyskujący tutaj popularność i sławę współczesnych mędrców. Należał do nich Jiddu Krishnamurti, znany z tego, że nie dotykał pieniędzy, nie jadł mięsa, przyjmował jednak chętnie gościnę i pomoc w postaci różnego rodzaju usług. W szerokim kręgu jego uczniów i sympatyków, praktykujących zasadę „czujności” umysłu, praktykowano również wegetarianizm.
Głośnym echem odbijały się praktyki wegetariańskie, często łączone z długoterminowymi głodówkami, wspólnoty nazwanej Farma Tołstoja (Tolstoy Farm), której przewodził Gandhi. Za jej przykładem poszło szereg „aśramów biernego oporu”, wspólnot i komun, zakładanych na wzór hinduski.
Buddyzm początkowo wierny był zasadzie „ahimsy”, lecz z czasem, fałszując pisma wedyjskie, porzucił bezwzględny wegetarianizm. Dwa główne nurty buddyzmu — mahajana i therawada — tolerowały jedzenie mięsa i zarzuciły naukę o prawie zwierząt. Wiele jednak współczesnych sekt i ruchów buddyjskich powraca do pierwotnej „ahimsy”. Przykładem może być Cao Dai, sekta wegetariańskich buddystów (powstała w Południowym Wietnamie), licząca prawie dwa miliony wyznawców.
Najstarszy klasztor w Tybecie, Bsam-Jas, pośród swoich „tajemnic” przechowuje naukę o właściwym odżywianiu. Przestrzega przed spożywaniem pokarmu „nieczystego”, mięsnego. Mięso zabitych zwierząt zawiera bowiem w sobie bardzo wiele „ujemnego magnetyzmu, który zatruwa nasz system nerwowy”, powodując wszelkiego rodzaju zachorowania, niszczy „nerwowe sploty”, prowadzi do przedwczesnej starości i śmierci. Najlepszym pożywieniem jest chleb, masło, mleko, orzechy, owoce i jarzyny (zwłaszcza w surowym stanie).
Zdecydowanym wegetarianizmem odznacza się mniej znana religia Wschodu, zaratusztrianizm, znany też jako magianizm, mazdaizm lub parseizm. Zaratusztra (gr. Zoroaster), założyciel religii, był w Persji, około 600 r. przed Chr., żarliwym rzecznikiem praw zwierząt. Jego uczniowie (ok. 250 tys.) starają się gorliwie praktykować wegetarianizm.
Sikhizm, założony przez Guru Nanaka (1469—1539), będący interesującą syntezą hinduizmu i islamu, również popiera prawa zwierząt i wegetarianizm. Guru Nanak uważał jedzenie mięsa za coś niewłaściwego, szczególnie dla tych, którzy podejmują medytację. Wegetarianami jest obecnie 26 milionów sikhów, sekta Namdhari i Ruch Złotej Świątyni 3 HO Yogi Bhajana.
Ścisłymi wegetarianami są również DŻINIŚCI. Ochrona zwierząt jest w tej religii podniesiona do rangi przykazania religijnego. Obowiązuje ona zarówno mniej radykalnych wyznawców, zwanych śwetamborami, „odziewających się w białe szaty”, jak i tzw. digambarów, „odzianych w powietrze”, „nagich”, dla których najważniejsza jesł asceza i oderwanie od społeczeństwa. Sposób odżywiania ma duże znaczenie w kształtowaniu się koncepcji zstępujących i wstępujących er dziejów ludzkości. Na początku obecnej, zstępującej ery, świat przeżywał wiek szczęśliwości. Ziemia była płaska, a ludzie dobrzy. Człowiek miał sześć mil wysokości i 156 żeber, był silny i żył bardzo długo. Synowie i córki rodzili się parami. Nie zabijano, gdyż obfitość pożywienia dawały drzewa, rodzące oprócz owoców naczynia, muzykę, światło, zapachy, klejnoty, szaty i pałace. Spożywano tylko raz na cztery dni pokarm wielkości ziarenka. Po śmierci ludzie odchodzili wprost do świata bogów. Z upływem czasu człowiek malał, jadł więcej i robił się gorszy. Żyjemy obecnie w piątej części zstępującej ery, która zaczęła się trzy lata po śmierci mędrca Mahawiry i będzie trwała 21 000 lat. W końcu ludzie staną się podli, zniknie dżinizm, zmniejszy się długość ludzkiego życia, dni będą gorące, noce zimne, a ludzie, zwierzęta, ptaki i nasiona znajdą schronienie jedynie w Gangesie, jaskiniach i oceanie.
Przejęcie religijnych idei Wschodu o ochronie zwierząt pozwoliło na uczynienie z wegetarianizmu elementu ekoreligii. Tzw. ekologia głęboka, chcąc zyskać szeroką popularność, musiała odejść od niezrozumiałego języka filozofii. Parareligijne wywody na temat świata przyrody opierają się na pojęciu samorealizacji — „utożsamianiu z jaźnią”. Jeden z „proroków” tej religii, Naess, pisze: „Bez tego rodzaju utożsamiania się z całością nie łatwo jest zostać wyznawcą ekologii głębokiej. Głębokie uczucia mają wymiar religijny i w tym sensie mówi się o pierwiastku religijnym w ekologii głębokiej”. Już w Polsce międzywojennej prof. Wincenty Lutosławski, wyznawca mądrości Wschodu, poszukiwał tego typu uzasadnień dla wegetarianizmu: „Celem postu nie jest tylko polepszenie stanu zdrowia, pozbycie się choroby, oczyszczenie krwi, choć to wszystko przez post osiąga się. Daleko ważniejszym celem jest zdobycie sobie, przez uniezależnienie ciała od wpływu odżywiania i trawienia, takiej jasności ducha, która ułatwia rozstrzyganie teoretycznych i praktycznych zagadnień życiowych. Jasność myśli i łatwość decyzji są najcenniejszymi skutkami postu”. Wokół idei samorealizacji pojawiają się idee integracji ze światem zwierząt, walki o krajobraz, ale także ubóstwienia Natury. Łączącelementy „ekologicznego myślenia” zawarte w różnych religiach — zet, tao, szamanizmie, hinduizmie, sikhizmie, zaratusztrianizmie, dżinizmie — tworzy się rodzaj metareligii. Dla jej potrzeb dokonuje się reinterpretacji chrześcijaństwa. Lansuje się św. Franciszka jako „największego duchowego rewolucjonistę od czasów Chrystusa”, gdyż — według Lynn White’a — wprowadzał ideały biocentryczne. Mówi się o konieczności rozpoczęcia „drugiej chrześcijańskiej reformacji”, a „w obliczu kryzysu duchowo-ekologicznego” niektórzy chrześcijanie mówią o Jedenastym Przykazaniu: „Pana jest ziemia i wszystkie jej bogactwa: nie będziesz bezcześcił ziemi ani życia, które na niej jest”.
Specyficznej preparacji chrześcijaństwa dla potrzeb głoszonych ekoreligijnych idei dokonał głośny niemiecki kompozytor — Richard Wagner (1813—1883). Jego zdaniem ludzkość przechodzi okres degeneracji, co jest spowodowane mieszaniem się ras i jedzeniem mięsa. Jego rasizm łączył się z antysemityzmem. W roku 1850 w rozprawie Das Judenthum in der Musik przedstawiał Żydów jako rasę pozbawioną instynktów idealistycznych, a ogarniętą manią panowania nad światem. W innej rozprawie pisał o jedzeniu mięsa jako źródle upodlenia. Dowodził, że praojcowie żyli jako rolnicy w błogosławionych dolinach Indusu i żywili się wyłącznie płodami ziemi. Dopiero po wędrówce na północ zaczęli, na podobieństwo zwierząt, żywić się mięsem. Tym samym stawali się coraz bardziej krwiożerczy i okrutni. Zmiana odżywiania wpłynęła na zmianę substancji ciała, co spowodowało zepsucie krwi i skażenie natury człowieka. Wagner nazywał jedzenie mięsa trupożerstwem i stawiał na równi z alkoholizmem, po który sięgają tylko ludzie słabej woli. Wstręt do żywienia się mięsem miał być przejawem siły, szlachetności, subtelności człowieka i cechować wybitne jednostki. W Liście przeciw wiwisekcjom dowodził, że ludzi i zwierzęta łączy ta sama zasada istnienia: wola życia. Gdy traci się braterską więź z naturą, rozerwaniu ulega także więź z ludźmi. Efektem nie jest, jak powszechnie się mówi, zezwierzęcenie świata (byłaby to obelga dla zwierząt), lecz świat zdiabolony (Verteufelte Welt). Wagner kończy swój list do naukowców eksperymentujących na zwierzętach słowami: „Więc tej małpie, ze strachem czepiającej się drzewa poznania, jaką jest człowiek, należałoby polecić, ażeby, zamiast patrzeć w rozprute wnętrzności okrutnie torturowanego zwierzęcia, spojrzeć raczył z odrobiną spokoju i rozwagi w jego oczy, a może znalazłby w nich po raz pierwszy w życiu to, co najdostojniejsze w człowieku, prawość, niezdolność do kłamstwa — zajrzawszy zaś głębiej jeszcze, może wyczytałby tam wzniosłą żałość matki natury nad nędzą duchową i ciemnością, w której on, kapłan nauki, dobrowolnie przebywa, depcząc prawo litości w stosunku do żywej istoty”. Ratunek dla zdegenerowanego świata Wagner widział w chrześcijaństwie specyficznie rozumianym. Oskarżył Żydów o wypaczenie sensu chrystianizmu, m.in. zarzucał im, że sfałszowali pierwszą księgę Biblii — Księgę Rodzaju. Upadek człowieka — według kompozytora — nie nastąpił bowiem po zjedzeniu owocu, lecz przez spożycie mięsa. Żydzi spreparowali również historię o Bogu, który odrzucił ze wzgardą ofiarę Kaina z płodów ziemi, a przyjął z zadowoleniem ofiarę Abla z tłustych jagniąt. Dopiero Chrystus przyniósł ludzkości ratunek. W Eucharystii pozostawił antidotum na dwa źródła skażenia świata: Ciało Chrystusa było lekarstwem na jedzenie mięsa, a Jego Krew — na mieszanie się ras. Istotny sens Ostatniej Wieczerzy dostrzegał Wagner w tym, że była to uczta wegetariańska. Chrystus, nazywany Nowym Adamem, nakazując spożywać Ciało, symbolicznie odwrócił bieg wypadków, zapoczątkowany spożyciem mięsa przez Adama w Raju.
Wagner marzył, by jego teozofia doczekała się wcielenia w życie. W pewnym stopniu dokonał tego wielki admirator jego muzyki, entuzjasta oper „Lohengrin” i „Pierścień Nibelungów” — Adolf Hitler. Był wegetarianinem i miłośnikiem zwierząt. Powszechnie znane było jego przywiązanie do posiadanej suki, a sarenki podobno same wychodziły z lasu, by jeść z jego ręki…
We współczesnych ekoreligiach, próbujących dokonać syntezy hinduizmu i chrześcijaństwa, pojawia się idea Ducha Świętego rozumianego jako siły wprowadzającej stan harmonii między człowiekiem a światem. Życie chrześcijanina dzieli się na dwa okresy: przed wejściem w relację z Duchem Świętym — człowiek pozostaje grzesznym, „zewnętrznym”, „cielesnym”, pełnym agresji, mięsożernym, oraz po ogarnięciu go Duchem Świętym — otwarciu na nową rzeczywistość, gdy żyje w zgodzie z całym światem, czego wyrazem jest łatwa modlitwa, zaspokojenie potrzeb osobowościowych, pozytywne myślenie, umiejętne rozładowanie stresów oraz „prawidłowa” (= wegetariańska) dieta.
Wegetariańskie hasła coraz częściej są jedynie „nową szatą” sekt i gnozy. Przez nie człowiek jest wprowadzany w nowy system wierzeń. Coraz mniej mówi się o jedzeniu, mięsie i stole, a coraz częściej o „rozwoju jaźni”, medytacji, holistycznych koncepcjach świata, grupach „prawidłowego myślenia o życiu”, wspólnotach „boskiej Gai”. Tak więc wegetarianizm może być czasem jedynie oryginalną etykietką, aby zainteresować młodego człowieka ideami dotąd mu obcymi i dalekimi. A w konsekwencji wplątać go w gąszcz idei filozoficznych i parareligijnych obcych chrześcijaństwu.
Chrześcijaństwo mówi o ludzkiej naturze złożonej z dwóch różnych elementów: materialnego i psychicznego. Są one do siebie niesprowadzalne, chociaż organicznie oddziałują na siebie. Człowiek, jako rzeczywistość psychofizyczna, jest złożeniem materialnego ciała i niematerialnej duszy. Jest osobą — kimś, nie zaś czymś, jest jednostkową substancją o rozumnej naturze, działa w sposób rozumny, wolny i społeczny. Dzięki umysłowi poznaje świat, poszukuje Boga, a dzięki wolnej woli daje siebie w przyjaźni lub miłości. Jest cząstką świata, która jednak przerasta go i kieruje nim.
Gdy Bóg ofiarował świat człowiekowi, ofiarował mu panowanie nad nim. Biblia hebrajska dla wyrażenia tej prawdy (Rdz 1, 28—30) używa wyrażenia „wejirdu”, które oznacza „panować”, ale też „zstępować (z góry)”. O. Mieczysław Krąpiec OP uważa, że w nakazie Boga „chodzi nie tyle o opanowanie ziemi przez człowieka, ile o transcendowanie tego, co jest «ziemskie», przez człowieka. Nakaz Boga «czyńcie sobie ziemię poddaną» znaczy tyle, że nie należy poddawać się «ziemi», ale ją przekraczać, transcendować ją, uczynić to wszystko, co jest „ziemią”, poddanym ludzkiemu duchowi”. Człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, swoim „panowaniem” ma naśladować panowanie Boga. Bóg zaś nie jest niszczycielem i szkodnikiem, rabunkowym eksploatatorem, lecz obdarza swoje stworzenia opieką, łaską, sensem istnienia. Biblia mówi: „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2, 15). Po potopie Bóg pozwolił człowiekowi na spożywanie mięsa, lecz w tym samym przymierzu noahickim wypowiedział słowa: „Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką żywą istotą, która jest z wami; z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi” (Rdz 9, 9—10). Z tego przymierza Bóg nigdy się nie wycofał. Po rezygnacji ze zniszczenia Niniwy powiedział Jonaszowi, że uczynił to ze względu na „sto dwadzieścia tysięcy ludzi”, lecz również ze względu na „mnóstwo zwierząt” (Jon 4, 11). W tajemnicy Wcielenia ciało Chrystusa składało się z tych samych atomów co ciała ludzi, zwierząt i roślin. Pismo Święte nazywa Go „pierworodnym wszelkiego stworzenia” (Kol 1, 15). O Chrystusie pisał św. Ambroży (zm. 397), że „zmartwychwstała z Nim ziemia i zmartwychwstało niebo”. Św. Paweł mówił o uczestnictwie całego stworzenia w wolności i chwale dzieci Bożych, w owocach odkupienia (por. Rz 8, 18—23; Kol 1, 19—20). Na I Soborze Watykańskim (1870) pasterze Kościoła stwierdzili, że wobec trwania miłości i jej dzieła całe stworzenie, które Bóg uczynił, będzie trwało. Przyznali tym samym, że środowisko naturalne będzie miało jakąś formę trwania wiecznego.
Zwierzęta nie jeden raz uczestniczyły w ważnych wydarzeniach historii zbawienia. Księga Liczb opisuje oślicę Baala, która zauważyła stojącego przed nią Anioła, podczas gdy jadący na jej grzbiecie właściciel niczego nie dostrzegł. Pierwsza Księga Samuela opisuje krowy, które nie kierowane i nie popędzane przez nikogo, ciągnąc na wozie Arkę Przymierza, same trafiły z obozu Filistynów do Izraela. W żywotach wielu świętych chrześcijańskich pojawiają się różne zwierzęta: dużo napisano o św. Franciszku, który wodę nazywał siostrą, wilka — bratem; św. Bernard z Clairvaux powtarzał, że bardziej niż mędrców woli słuchać drzew i kamieni; św. Marcin de Porres założył pierwsze w świecie schronisko dla bezdomnych zwierząt; św. Jana od Krzyża z więzienia na wolność wyprowadził pies; św. Makary uzdrowił niewidome szczenię hieny; św. Malo z litości nad osieroconymi prosiętami wskrzesił zabitą maciorę; św. Róża z Limy żyła w swej pustelni w przyjaźni z rojem komarów, które ją nie kąsały, choć nie oszczędzały jej gości; św. Filip Nereusz wielokrotnie odprawiał Mszę św. z siedzącą na ramieniu oswojoną wiewiórką. Nigdy jednak Kościół nie pomylił stworzenia ze Stwórcą, nie uczynił z szacunku dla świata przyrody wykładni teologii.
W encyklice Sollicitudo rei socialis z 1987 r. Jan Paweł II napisał, że „panowanie, przykazane przez Stwórcę człowiekowi, nie oznacza władzy absolutnej, nie może być mowy o wolności «używania» lub dowolnego dysponowania rzeczami. Ograniczenie nałożone na początku na człowieka przez samego Stwórcę i wyrażone w sposób symboliczny w zakazie «spożywania owocu drzewa» jasno ukazuje, że w odniesieniu do widzialnej natury jesteśmy poddani nie tylko biologicznym, lecz także moralnym ograniczeniom, których nie można bezkarnie przekraczać”.
Przypomnienie o obowiązku człowieka wobec świata przyrody, jako dzieła Stwórcy, zarówno w chrześcijaństwie, jak i w Biblii, „sąsiaduje” z pouczeniem o panowaniu człowieka wśród stworzeń. Problemem jest więc nie to „czy korzystać ze świata przyrody”, bo na to człowiek otrzymał przyzwolenie samego Stwórcy, lecz „jak korzystać”. Całość nauki na ten temat można odnaleźć w papieskim nauczaniu o Cywilizacji Miłości, według której należy bardziej „być” niż „mieć”, a czerpać z bogactw świata tak, by prawdziwie ubogacać człowieka we wszystkich wymiarach jego egzystencji — „tak mieć, by więcej być”.
Wegetariańskie idee, zwłaszcza podbudowywane sztucznie pseudofilozofią i parareligią ekologistyczną, sprowadzają egzystencję człowieka do jednego wymiaru — rodzaju spożywanego posiłku. Człowiek jest z pewnością czymś więcej niż tym, co spożywa.

https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IR/wielkie_rel_wsch_01.html

Zobaczmy, gnoza to tak naprawdę próba przeniesienia na biblijny grunt, czy chrześcijański, szatańskich nauk ze wschodu szczególnie z hinduzimu i buddyzmu. Co ciekawe także hinduizm, buddyzm i gnoza promowały weganizm:

weganizm historia 1weganizm historia 2weganizm historia 3weganizm historia 4weganizm historia 5weganizm historia 6

https://illuminati-oswieceni.blogspot.com/2016/07/wegetarianizm-jarstwo-zdrowe-zycie.html

Co ciekawsze, niemal każda religia promowała weganizm, włącznie z wieloma przywódcami chrześcijan:

chrześcijanie a wegnizm

http://www.wegetarianie.pl/52-chrzescijanstwo-a-wegetarianizm/

Co ciekawe, ten artykuł pokazuje, że weganizm promował Adolf Hitler:


“Niejeden często żałuje, że żyje w czasach, w których nie wiadomo, jak będzie wyglądał nowy świat. Ale jedno mogę mięsożercom obiecać: nowy świat będzie wegetariański!” – Adolf Hitler
Weganizm (w przedwojennej terminologii, zanim zostały wprowadzone gradacje, znany po prostu jako „wegetarianizm”; w czasach przednowożytnych dietetyczny aspekt tej filozofii określany był jako „dieta pitagorejska”) to styl życia, który odrzuca wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego i który zawsze był przymiotem prawdziwego Narodowego Socjalisty – oznaką prawdziwej empatii i pewnego poziomu szlachetności do którego obecne standardy społeczne nie sięgają. Był on praktykowany zarówno przez Hitlera (Führer jest z przekonań wegetarianinem. Jego argumentów nie da się odrzucić na jakiejkolwiek podstawie. Są całkowicie nie do odparcia.” – Joseph Goebbels), jak i Rudolfa Hessa oraz bliżej nieokreśloną liczbę członków NSDAP („Testowałyśmy jedzenie między godziną 11 a 12. Było nas piętnaście. Dopiero gdy każda z nas skosztowała potraw, SS zawoziło jedzenie do kwatery Hitlera. Wszystkie potrawy były wegetariańskie. Najpyszniejsze i najświeższe dania, od szparagów po paprykę i groszek, serwowane z ryżem i sałatkami. … Nie podawano mięsa, nie przypominam sobie też, by były jakieś ryby.” – Margot Woelk), a Narodowosocjalistyczne Niemcy, będące pierwszym państwem w historii, które zakazało wiwisekcji, polowań, kłusownictwa, koszernego uboju oraz wielu innych okrucieństw, zmierzały do całkowitego zakończenia eksploatacji zwierząt. Jak wspominał Joseph Goebbels: „Osobny rozdział naszych rozmów Führer poświęcił kwestii wegetarianizmu. Bardziej niż kiedykolwiek jest on przekonany, że jedzenie mięsa jest złe. Oczywiście wie, że podczas wojny nie możemy całkowicie wywrócić naszego systemu żywienia, ale po wojnie zamierza się zająć także tym problemem”. Szczególne znaczenie dobroci wobec zwierząt było również podkreślane przez powojennych narodowosocjalistycznych ideologów, zwłaszcza przez Savitri Devi i Davida Myatta.
Link: Obecne spożycie mięsa na świecie per capita
Link: Obecne spożycie mleka na świecie per capita
Nasz weganizm jest bezpośrednią konsekwencją aryjskiej postawy uniwersalnego współczucia. Jest on kompletnie niewłaściwie utożsamiany z pacyfistycznymi, hipisowskimi błaznami, które przedstawiają nam żydowskie media. Najbardziej zgodny pod względem duchowym jest związek weganizmu z archetypem wojownika, bo tylko ci, którzy całkowicie wyrzekli się nieuzasadnionej przemocy, mogą rozsądnie dysponować środkami do zadawania odwetowej przemocy. Hitler zauważył, że „istnieje interesujący dokument z czasów Cezara, z którego wynika, że ówczesne wojska żywiły się dietą wegetariańską. Według tego samego źródła żołnierze tylko w sytuacjach przymusowych sięgali po mięso.”
Kwestia weganizmu jest szczególnie ważna w kontekście naszego ruchu, bo pozwala dzisiejszym niewegańskim antysyjonistom zobaczyć samych siebie w bezpośrednim porównaniu do żydowskiej postawy, którą tak pogardzają. Pozwala im też uświadomić, że taka postawa nie jest wyłącznie domeną Żydów. Humanizm odnosi się do zwierząt pozaludzkich tak samo, jak judaizm do nie-Żydów; każde z nich ma swoich gojów i każde traktuje ich z nieopisanym okrucieństwem. Wielu antysyjonistów podkreślało, że zewnętrzna rewolucja musi być poprzedzona wewnętrzną rewolucją, a w tym przypadku obalenie żydowskiej dominacji nie dokona się póki reszta ludzkości nie przezwycięży swojego „wewnętrznego Żyda”. Zgadzamy się z tym i proponujemy najbardziej oczywiste posunięcie w celu pokonania „wewnętrznego Żyda” – należy zaprzestać posiadania własnych gojów! Jest rzeczą haniebną, że ludzie niebędący Żydami narzekają na to, jak są traktowani przez Żydów, podczas gdy sami ignorują własne traktowanie zwierząt pozaludzkich i właśnie tacy hipokryci nie zasługują na to, aby pokonać syjonizm. Jest także oczywiste, że rozciągnięcie się ruchu antysyjonistycznego w ogólny ruch antytrybalistyczny nie może się odbyć bez podkreślenia, że humanizm jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych form trybalizmu.

„Współczucie dla zwierząt znajduje się w nader ścisłym związku z dobrocią charakteru; można z całą pewnością utrzymywać, że kto jest okrutnym dla zwierząt, ten nie może być dobrym człowiekiem.” – Arthur Schopenhauer

Czy humanizm naprawdę jest bardziej etyczny niż judaizm?
Choć szczerze mówiąc, humanizm jest prawdopodobnie gorszy.
„Każdy człowiek powinien przynajmniej raz udać się do rzeźni i zobaczyć jak przerażone zwierzę, ta biedna ofiara, jest zaciągane do rzeźnika! Ktoś, kogo znałem, kto był wegetarianinem przez piętnaście lat [Hitler], powiedział mi kiedyś, że zdecydowana większość ludzi w ogóle nie jadłaby mięsa, gdyby miała własnoręcznie zabijać zwierzęta.” – Rudolf Hess
Link: Weganizm Teraz!
„Jesteśmy zdumieni faktem, że tak wielu hinduskich wegetarian bagatelizuje kwestię spożywania mleka. Z tego, co nam wiadomo, tylko niewielka liczba konsekwentnych buddystów z  Dalekiego Wschodu traktuje mleko jako „produkt odzwierzęcy” i wyklucza je ze swojej diety.” – Savitri Devi
Weganizm jest także całkowicie zgodny z ekonomicznymi zasadami Narodowego Socjalizmu, które silnie odnoszą się do niezależności i unikania marnotrawstwa. Ponieważ obecny sposób produkcji żywności jest nieekonomiczny, minimalizowanie marnotrawstwa jest obowiązkiem każdego Narodowego Socjalisty. Gospodarka zarządzana przez państwo mogłaby znacznie przyspieszyć proces, o którym mówił Hitler: „Spożycie mięsa spadnie automatycznie, kiedy na rynku będzie dużo owoców i warzyw i każdego będzie stać na wegetariańskie jedzenie.” Powszechne przejście na weganizm na poziomie całych państw byłoby niezwykle praktyczną odpowiedzią na uniknięcie chaosu w obliczu głodu na świecie, z którym będziemy mieli do czynienia w najbliższej przyszłości. Dałoby to nam dodatkowy czas na obniżenie liczebności  populacji ludzkiej.
Aryjscy i niearyjscy weganie
„Powinniśmy traktować zwierzęta tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Czy chcielibyśmy być obiektem bólu? Cierpienia? Czy chcielibyśmy być pojmani i trzymani w niewoli, by przeprowadzano na nas eksperymenty, by hodowano nas na jedzenie i na ubój? … Tak więc nie ma potrzeby rozprawiać czy np. wszystkie, czy tylko niektóre zwierzęta są zdolne do odczuwania cierpienia albo czy są „inteligentne” według jakiś abstrakcyjnych kryteriów, gdyż takie pytania nie mają znaczenia z perspektywy empatii.” – David Myatt
cow
Zdajemy sobie sprawę, że na gruncie dziedzicznej biologii, niektórzy ludzie mogą mieć więcej trudności z dietą wegańską niż inni. [1] Naszym zdaniem naturalna preferencja dla mięsa i nabiału może odpowiadać genetycznej przewadze cech, które wyewoluowały w myśliwskiej lub pasterskiej linii krwi, a naturalna preferencja warzyw – zwłaszcza zbóż i roślin strączkowych – z genetycznej dominacji cech powstałych w wyniku rolniczego dziedzictwa. Hitler tak opisywał swój aryjski metabolizm: „Kiedy zrezygnowałem z jedzenia mięsa, od razu zacząłem się mniej pocić, a w przeciągu dwóch tygodni przestałem się pocić niemal zupełnie. Moje pragnienie również znacząco spadło. Łyk wody od czasu do czasu to wszystko, czego mi potrzeba.” Oczywiście to w żaden sposób nie usprawiedliwia mięsożerstwa osób należących do pierwszej kategorii, ponieważ to, co jest etyczne, nie zależy od tego, co jest przyjemne dla podniebienia; oznacza to jednak, że narodowosocjalistyczny rząd powinien promować demograficznie tę drugą kategorię poprzez państwową kontrolę nad reprodukcją obywateli. Nie ma przypadku w tym, że ta druga kategoria jest powiązana z większą ilością cech neotenicznych. Jak zauważył Hitler: „Jeżeli położyć przed dzieckiem mięso i ciasto albo jabłko, nigdy nie sięgnie po mięso – to atawizm.” Dodał też: „Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, żeby zauważyć, jak wielką niechęć do mięsa przejawiają małe dzieci.”
Niektórzy nie-weganie mają również problem ze zrozumieniem tego, co jest wegańskie, a co nie. Magda Goebbels pewnego razu zapytała Hitlera: „Myślałam, że je pan ryby, Mein Führer. Przecież ryba to nie mięso”. Hitler odpowiedział: „Przypuszczam zatem, moja droga, że według pani ryba jest rośliną!”
ryby
„Jeżeli ostatecznie „nie ma żadnej różnicy” pomiędzy podcięciem gardła zwierzęciu i zerwaniem kalafiora, to z pewnością tym bardziej nie ma różnicy pomiędzy podcięciem gardła małemu dziecku i jagnięciu. (Mówimy w tym miejscu o małych dzieciach, ponieważ pamiętamy, że „w naturze” mięsożerne zwierzęta, a zwłaszcza kotowate, pożerają czasem młode ze swojego własnego gatunku. A dobrze wiemy, jak mocno nasi mięsożerni przyjaciele nalegają na bycie „naturalnymi.”)” – Savitri Devi
Weganizm jest koniecznym, ale niewystarczającym warunkiem Aryanizmu. Nie-weganie, którzy nazywają siebie Aryjczykami, raczej nie będą traktowani poważnie. Z kolei wielu dzisiejszych wegan wybiera ten styl życia nie z powodu uniwersalnego współczucia, ale z egoistycznych powodów takich jak: zdrowie, moda, jakiś przesąd. Ich także nie można uważać za Aryjczyków. Podejrzewamy, że ci, którzy robią dobre rzeczy, ale z egoistycznych powodów, tak samo chętnie robiliby złe rzeczy z egoistycznych powodów i właśnie dlatego nie są godnymi powierzania im zadań, które leżą przed nami.
Aryjskich od niearyjskich wegan możemy odróżnić w łatwy sposób: ci ostatni, nawet gdy są ścisłymi weganami, nie potępiają na gruncie moralnym nie-wegan i są o wiele mniej zainteresowani ustanowieniem weganizmu powszechną praktyką. Zamiast tego domagają się jedynie, by ich wybory były respektowane przez mięsożerców a czasem nawet twierdzą, że szanują wybory mięsożerców (innymi słowy, nie mają nic przeciwko temu, by mięsożercy maltretowali i zabijali zwierzęta w imię swoich trywialnych przyjemności i zachcianek)!
„Nie zdarzyło nam się jeszcze spotkać narodu, obecnie czy w przeszłości, który spontanicznie stosowałby prawo czynnej miłości, o którym nauczali najwięksi prorocy świata, w stosunku do wszystkich istot. Starożytne Indie, nawet po tym jak buddyzm odcisnął na nich swe piętno, nie były wyjątkiem;  gdyby było inaczej, cesarz Harshavardhana (siódmy wiek n.e.) nie musiałby ustanawiać tak drastycznych kar za okrucieństwo wobec zwierząt. Starożytny Egipt, pomimo całej uwagi, jaką jego mieszkańcy poświęcali różnym świętym zwierzętom, też nie był wyjątkiem; gdyby było inaczej, myślistwo i mięsożerstwo dawno by tam zanikło. Czynna – i bezstronna – dobroć w stosunku do wszystkich istot żywych, nawet w krajach hinduistycznych czy buddyjskich, nigdy nie była praktykowana oraz postrzegana jako obowiązek. Jedynym wyjątkiem były przypadki, gdy była ona narzucana lub gdy zachęcały do niej rządzące elity.” – Savitri Devi
Savitri Devi zauważyła, że niearyjskie wegańskie społeczności były pod silnym wpływem wiary w karmiczną sprawiedliwość, tak że ci ludzie powstrzymywali się od okrucieństwa jedynie z powodu strachu przed karą. My proponujemy zupełnie odwrotny warunek definiujący Aryjczyka: jeśli powstrzymujesz się od okrucieństwa, mimo pewności, że będziesz ukarany za swoją dobroć, to jesteś jednym z nas. Tylko wtedy będziesz duchowo przygotowany, by stanąć do walki z naszym wrogiem.

“Moja sława, o ile Opatrzność zachowa mi życie, będzie polegała na dziełach pokoju, które wciąż zamierzam tworzyć.” – Adolf Hitler (Opatrzność niestety nie zachowała mu życia)

Wyjaśniając nasz weganizm innym, ważne jest, żebyśmy nie mówili o tak zwanych „prawach zwierząt”, ponieważ jednym z ważniejszych celów Aryanizmu jest odsunięcie od etycznej dyskusji tak zwanych „praw”. Jesteśmy weganami nie dlatego, że wierzymy, iż zwierzęta mają „prawa” (z drugiej strony nie uważamy też, żeby ludzie mieli „prawa”), ale ponieważ naszym obowiązkiem jest nie tylko nie wykorzystywać nikogo, lecz także aktywnie pomagać wszystkim ofiarom eksploatacji. Termin „dobrostan zwierząt” jest bardziej odpowiedni, gdyż bezwarunkowo podkreśla nasz obowiązek, by zapewnić zwierzętom taką opiekę. To dodatkowo pozwala, by nasz aktywizm ostatecznie rozciągnąć poza weganizm – co jest przecież, jak by nie patrzeć, tylko odrzuceniem bezpośredniej eksploatacji – ku aktom współczucia i miłosierdzia wobec zwierząt, takim jak ratowanie ich przed wykorzystywaniem przez Żydów, Gentilów, a nawet przez inne zwierzęta. (Należy zauważyć, że Narodowy Socjalizm to jedyny system, który zarówno na gruncie realistycznym jak i etycznym jest w stanie zrealizować ten cel, jako że państwo będzie kontrolowało reprodukcję zarówno ludzi jak i zwierząt pozaludzkich i tym samym będziemy w stanie wyeliminować geny powodujące takie zjawiska jak drapieżnictwo wśród zwierząt, tak samo jak wyeliminujemy geny okrutnych ludzi.)
„Mój owczarek Blondi jest pod wieloma względami wegetarianinem. Z wyraźnym zadowoleniem zjada ona wiele roślin, a szczególnie interesujące jest to,  że instynktownie wybiera spożywanie roślin, kiedy ma kłopoty z żołądkiem. … Ciekawi mnie, czy mój pies stanie się w końcu całkowitym wegetarianinem.” – Adolf Hitler
Chociaż pochwalamy wszelkie starania związane z edukowaniem ludzi na temat etycznego weganizmu, zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkich ludzi da się przekonać do bycia etycznymi weganami poprzez argumentację. Mamy też świadomość, że nawet ci, których da się do tego przekonać, są i tak gorsi rasowo niż ci, którzy stali się etycznymi weganami bez potrzeby zewnętrznej perswazji. Jeśli chodzi o arianizację, to będziemy musieli rozróżnić nie tylko wegan od nie-wegan oraz etycznych wegan od wegan kierujących się pozaetycznymi pobudkami, ale także ludzi, którzy zostali etycznymi weganami spontanicznie od ludzi, którzy wybrali etyczny weganizm pod wpływem perswazji.
Tymczasowe Standardy vs Uniwersalne Standardy
„Osobny rozdział naszych rozmów Führer poświęcił kwestii wegetarianizmu. Bardziej niż kiedykolwiek jest on przekonany, że jedzenie mięsa jest złe. Oczywiście wie, że podczas wojny nie możemy całkowicie wywrócić naszego systemu żywienia, ale po wojnie zamierza się zająć także tym problemem” – Joseph Goebbels
Dla nas, antysyjonistów, bezpośrednim priorytetem jest uwolnienie świata od żydowskiej kontroli. Osiągnięcie tego będzie wymagało szerokiej rekrutacji i współpracy z innymi antysyjonistami z całego świata, którzy posiadają cenne umiejętności i środki, a z których wielu zapewne nie jest weganami. To smutne, ale przynajmniej na razie będziemy musieli to tolerować. Również Hitler realistycznie wypowiedział się w tej kwestii: „Gdyby zakaz spożywania mięsa był jednym z artykułów wiary Narodowego Socjalizmu, nasz ruch z pewnością nie odniósłby sukcesu.”
W celu zminimalizowania bezproduktywnych tarć społecznych, ale również w celu uniknięcia zdemoralizowania nas samych, polecamy stosować w tej kwestii zasadę „Nie pytaj, nie mów”. Inni antysyjoniści i tak prawdopodobnie wiedzą, że weganizm jest integralną częścią naszego ruchu i że jest on wymagany wśród naszych członków. Zajmując się stricte kwestią antysyjonizmu powinniśmy się wstrzymać od przekonywania innych antysyjonistów do weganizmu, a w rzeczywistości nie powinniśmy ich nawet pytać o to, czy są weganami (chyba, że oni pierwsi zaczną temat, wtedy oczywiście powinniśmy mówić szczerze). Skupmy raczej się na tym, nad czym możemy wspólnie pracować.
kapporesJeżeli chcemy to zakończyć, musimy najpierw wygrać.
Natomiast w relacjach osobistych, a zwłaszcza w małżeństwie, oczekujemy, że Aryjczycy będą rygorystycznie podtrzymywać swoje standardy rasowego idealizmu. Jeżeli współczucie w stosunku do zwierząt jest elementem dziedzicznym, zatem jest istotne dla ostatecznego triumfu weganizmu, aby etyczni weganie rozmnażali wyłącznie się z innymi etycznymi weganami w celu zmaksymalizowania szans na zachowanie empatii w naszej linii krwi. Nawet reprodukcja z weganinem kierującym się pobudkami zdrowotnymi nie jest dla nas wystarczająco dobra. Jedynie inny etyczny weganin, kierujący się miłością do zwierząt, będzie dla nas odpowiedni.
Kain i Abel
„Jedyny Bóg, którego oni mogą pojąć, to Bóg kochający człowieka, który stworzył ludzkość jako rasę panów, której nadał naturalne prawo do dominacji nad całym cyklem życia. … Nie możemy pomyśleć o czymś bardziej obrzydliwym, bardziej haniebnym, bardziej podłym, niż taka postawa” – Savitri Devi
Kain i Abel są według mitologii pierwowzorami odpowiednio rolnika i hodowcy zwierząt, prehistorycznych stylów życia, które w przeszłości były łączone odpowiednio z Aryjczykami i Żydami. Przypowieść mówi, że Jahwe (żydowski bóg, a nie chrześcijańsko-mahometański bóg) odrzucił ofiarę Kaina ze zbóż, ale przyjął ofiarę Abla z owcy, co doprowadziło do zabójstwa Abla przez Kaina i w konsekwencji ukarania Kaina przez Jahwe.
Żydzi chcieliby, żebyśmy wierzyli, że Kain zabił Abla z zazdrości i że to właśnie on był pierwszym w historii mordercą. W rzeczywistości pierwszym mordercą był bezdyskusyjnie Abel, morderca owcy. Tylko przez nieświadome myślenie, że morderstwo gojów wcale nie jest morderstwem, można dojść do żydowskiej wykładni, która świadczy o zakorzenionym w talmudycznym sposobie myślenia trybalizmie („Jeżeli goj zabije goja lub Żyda to jest winny, ale jeżeli Żyd zabije goja to nie jest winny”). Gdy jest to brane pod uwagę, więcej sensu ma hipoteza, że Kain zabił Abla czując sprawiedliwy gniew, widząc jak Abel traktuje gojów. I właśnie dlatego Jahwe ukarał Kaina, bo jak pisze Talmud, „sam Jahwe czyta Talmud na stojąco, gdyż tak bardzo szanuje tę księgę”, co potwierdza, że Jahwe od samego początku był największym wrogiem szlachetności.
Z takimi barbarzyńskimi fundamentami kulturowymi (które Gentiles, związani z bardziej prymitywnym łowieckim trybem życia, zaakceptowali bez problemu) masońskie i marksistowskie frazesy, które próbują pozorować idealizm przewidując „braterstwo ludzi” brzmią obrzydliwie w porównaniu do aryjskiego postulatu zakończenia zniewolenia wszystkich istot – zarówno ludzi jak i zwierząt. Jak ujęła to Savitri Devi: „Ludzka solidarność jest dla nas tylko częścią o wiele szerszej i bardziej fundamentalnej solidarności: wspólnoty istot stworzonych i karmionych przez tą samą energię życiową, która dochodzi do nich z tego samego Słońca.” Jedynie kiedy kłamstwa syjonistycznych agentów zostaną odrzucone będziemy prawdziwie przygotowani na nadejście nowego, lepszego świata. Stanie się to nie dlatego, że zobaczymy ich oszustwa, ale ponieważ będziemy potrafili odrzucić to, co nam oferują.
Przypisy:
[1] Choć trzeba wyraźnie podkreślić, że według stanowiska Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego, największej organizacji dietetycznej świata, każdy człowiek może być zdrowym weganinem:
„Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne wyraża stanowisko, że odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców.” #
—————————-
Tekst Oryginalny

https://artykulyaryjskie.wordpress.com/2010/08/21/weganizm/


Zobaczmy, jak wiadomo, siódmą głową Bestii pierwszej, była III Rzesza. I co ciekawe przywódca tego państwa Adolf Hitler promował weganizm. Podobnie jak armia Rzymu była wegetariańska. Dlaczego???

Ponieważ weganizm przejawia się i przejawiał w religiach, kulturach całego świata, czy gnozie, z prostego powodu. Weganizm to zaprzeczenie Biblii i prawu Boga jakiemu???

(2) A bojaźń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w ręce wasze. (3) Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm; tak jak zielone jarzyny, daję wam wszystko. (4) Lecz nie będziecie jedli mięsa z duszą jego, to jest z krwią jego. Rodz. 9

Zobaczmy ludzie (o czym pisałem w trzech artykułach na ten temat) w Edenie przez namowę węża stali się mięsożerni podobnie jak wiele zwierząt. Potem upadli aniołowie dalej skazili życie na ziemi tak, że praktycznie cała ziemia stała się siedliskiem mięsożerstwa. Tak, diabeł na świat sprowadził śmierć w postaci zjadania jednych organizm przez drugie. To się stało w Edenie, i szatan liczył na to, że Bóg taki świat mięsożerny, łącznie z ludźmi unicestwi. Jednak Bóg w swojej mądrości po prostu uregulował w prawie, kwestie zjadania jednych zwierząt przez drugie czy kwestię tego, jakie zwierzęta ludzie mogą jeść. Zobaczmy Bóg dał przecież po grzechu w Edenie ludziom odzienie ze skór zwierząt, czyli ludzie dostali też od Boga, pierwsze mięso, aby mogli żyć.  Bóg zaakceptował, ofiarę Abla ze zwierzęcia a odrzucił ofiarę Kaina z roślin. I Bóg akceptował zawsze ofiarę ze zwierzęcia czystego, czyli baranka jednorocznego ze skazy.  Właśnie ofiary ze zwierząt, czy święto paschy, w którym Izraelici mieli zjeść niemal całego jednorocznego baranka bez skazy, jest dowodem na wielki akt łaski. Te ofiary, pokazują, że Bóg po grzechu w Edenie nie zniszczył całego świata i ludzi, ponieważ ludzie otrzymali życie dzięki temu, że spożywają zwierzęta. Po potopie Bóg dozwolił ludziom jeść każde zwierzęta jak jeżyny. Potem Izraelici otrzymali zakaz jedzenia zwierząt nieczystych ale musieli dalej jeść mięso, aby żyć. Biblia zatem mówi o czymś niezwykłym.

Otóż na początku Bóg stworzył świat doskonały, w którym nie było śmierci, i ludzie i zwierzęta jedli tylko rośliny. Jednak diabeł przez zwiedzenie pierwszych ludzi, sprowadził śmierć czyli mięsożerność nie tylko ludzi ale i u zwierząt. Bóg, aby ratować stworzonych na swój obraz i podobieństwo ludzi, po prostu pokazał ludziom co i jak mogą jeść i nakazał im składać ofiary za ten akt skażenia ziemi śmiercią.

I tutaj zauważmy, co robi szatan i upadli??? Tworzą religie i kulty w których oskarża się Boga o stworzenie świata niedoskonałego w którym panuje mięsożerstwo i promuje się w tych kultach weganizm. I tak się czyni przez wieki. Dlaczego???

Ponieważ diabeł czy Bestia przygotowuje się aby oskarżyć Boga o to, że promuje on mięsożerstwo. Wszak Biblia zaleca jedzenie mięsa. Upadli działają podstępnie i systematycznie. Zauważmy ten ciekawy fakt:

Już prawie milion Niemców przeszło na weganizm. Z roku na rok z mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego rezygnuje coraz więcej osób. U podstaw takiej decyzji leży niezgoda na ból odczuwany przez zwierzęta oraz troska o środowisko. W 2014 roku mięsa nie jadło 900 tysięcy naszych zachodnich sąsiadów. Statystyki konsumpcji produktów żywnościowych pokazują, że weganizm staje się coraz bardziej modny. Żywność imitująca produkty mięsne sprzedawała się w 2014 roku zdecydowanie lepiej, niż rok wcześniej. Przykładowo jogurtów sojowych sprzedano 43 proc. więcej niż w roku 2013, a produktów imitujących mięso – o 13 proc. Z kolei o 4 proc. spadła sprzedaż produktów mięsnych, a o 3 proc. – produktów mlecznych. Pamela Kerschke-Risch, socjolog odżywiania z Hamburga, przekonuje w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że za tym trendem stoi przede wszystkim niechęć do masowego uboju zwierząt. Na dalszych miejscach Kerschke-Risch wymienia dbałość o zdrowie (chęć uniknięcia tłuszczów zwierzęcych) oraz troskę o ochronę środowiska. Do ograniczenia spożycia mięsa nawołują też niektórzy niemieckojęzyczni katoliccy hierarchowie. Już w 2012 roku wiedeński kardynał Christoph Schönborn podkreślał na łamach wiedeńskiej gazety „Heute”, że rezygnacja z mięsa w okresie Wielkiego Postu jest tym bardziej właściwa, że przyczynia się do ograniczenia cierpień zwierząt i poprawia równowagę ekologiczną planety. Z kolei 15 maja tego roku kardynał stwierdził – ponownie na łamach „Heute” – że należy spożywać mniej w mięsa w trosce o jakość ziemi uprawnej przekazywanej przyszłym pokoleniom. Według „FAZ” niemieccy weganie jako wzór stawiają sobie Izrael, gdzie bez mięsa odżywia się nawet 5 proc. społeczeństwa. W samych Niemczech stolicą weganizmu jest Berlin – funkcjonuje tam obecnie niemal 30 restauracji serwujących dania wyłącznie roślinne. Na rzecz odejścia od konsumpcji mięsa skutecznie lobbuje też Niemiecki Związek Wegetarian. Związkowi udało się przykładowo przekonać państwową spółkę kolejową Deutsche Bahn do oferowania pasażerom dań wegańskich. Źródło: Frankfurter Allgemeine Zeitung, kathweb.de

https://www.pch24.pl/prawie-milion-niemcow-to-weganie–dietetyczna-paranoje-poparl-kardynal-schoenborn,35852,i.html

Zobaczmy Adolf Hitler promował weganizm i przepowiedział, że kult Bestii będzie opierał się o weganizm. Obecnie coraz więcej osób w Niemczech i Izraelu nie je miesa i są weganami. Obecnie na całym świecie promuje się weganizm. ONZ promuje weganizm:

ONZ a weganizm 1

http://weganizm.com/Dlaczego-weganizm-wywoluje-w-ludziach-taka-wscieklosc.html

W raporcie ONZ czytamy, że przemysłowa hodowla zwierząt jest dla środowiska równie szkodliwa, co produkcja takich materiałów jak cement i plastik czy hutnictwo metali. Z kolei produkcja biomasy czy hodowla roślin na paszę dla zwierząt ma podobny wpływ na otoczenie jak spalanie paliw kopalnych.
Oddaje to stworzony przez naukowców z ONZ ranking. Pogrupowali w nim różnego rodzaju produkty, surowce, aktywności ekonomiczne i rodzaje transportu ze względu na ich szkodliwość dla środowiska. W zestawieniu rolnictwo było na równi właśnie ze spalaniem paliw kopalnych.
Hodowla zwierząt i wytwarzanie produktów odzwierzęcych odpowiada za 70 proc. globalnej konsumpcji wody pitnej i 19 proc. emisji gazów cieplarnianych.
Z raportu wynika również, że rolnictwo – zwłaszcza zaś hodowla zwierząt i wytwarzanie produktów odzwierzęcych – odpowiada za 70 proc. globalnej konsumpcji wody pitnej i 19 proc. emisji gazów cieplarnianych. Dodatkowo przeznacza się na nią aż 38 proc. powierzchni lądów.
W obliczu tych danych uczeni zaznaczają, że kluczowym wyzwaniem dla ludzkości na najbliższe dekady jest zmniejszenie zależności pomiędzy rolnictwem i sposobem pozyskiwania energii a wzrostem ekonomicznym. Obecnie podwojenie dochodów w społeczeństwie oznacza, że jego wpływ na środowisko naturalne wzrasta aż o 80 procent.
ONZ wylicza też kilka innych spraw kluczowych dla przyszłości ludzkości. Znalazły się wśród nich m.in.: ocieplenie klimatu, degradacja środowiska, nieekonomiczne wykorzystanie azotu i fosforu w nawozach sztucznych, nadmierna eksploatacja łowisk czy zmniejszanie powierzchni obszarów leśnych.
Profesor Edgar Hertwich, główny autor badania i wykładowca na Norweskim Uniwersytecie Nauki i Technologii, zaznacza, że kraje rozwijające się – to w nich dojdzie do największego przyrostu liczby ludności – nie mogą powielać wzorca krajów Zachodu i stać się zakładnikami niczym nieograniczonej konsumpcji. – Kraje rozwijające się nie mogą pójść w nasze ślady. Jednak to do nas należy wypracowanie rozwiązań w zakresie odnawialnych źródeł energii i metod irygacyjnych, które im to umożliwią – podsumowuje.

https://www.newsweek.pl/styl-zycia/ludzkosc-musi-zmienic-diete-na-weganska/3mpm6fw

Zobaczmy ONZ po prostu realizuje doktrynę diabła i Bestii aby oskarżyć Boga w sposób dotkliwy. Niestety, żyjemy w świecie po potopowym, w którym naczelną zasadą diety dla ludzi jest fakt, że jesteśmy mniej lub bardziej mięsożerni czy uzależnieni od nabiału i jaj. Te prawo Bóg dał Noemu a wcześniej nawet Abel był mięsożerny, Kain zaś nie i dlatego z braku mięsa a raczej tłuszczu zwierzęcego nie panował nad gniewem i emocjami. Prawda jest brutalna, wegańska dieta wyniszcza organizm, powoduje choroby nie tylko fizyczne ale też psychiczne typu depresja czy agresja. Co jest dowodem na to, że prawa jakie Bóg dał Noemu istnieją dopóki istnieje ta ziemia i to niebo i istnieje śmierć pierwsza. To, ze świat jest mięsożerny to nie jest wina Boga ale jest to wina diabła, pierwszych ludzi i upadłych aniołów.

Tymczasem wegańska ideologia przejawią ca się od niemal początku świata (od Kaina) we wszystkich niemal kultach, religiach i ideologiach promowana jest od zawsze a obecnie z coraz większą intensywnością. Pomyślmy, czy Adolf Hitler, który promował weganizm czynił tak z powodu miłości dla ludzi i zwierząt??? Przecież jego państwo wymordowało dziesiątki milionów ludzi. Ponadto nie wielu wie, ilu te koni w Wermachcie zdechło podczas wojny z ZSRR, gdyż na froncie wschodnim służyło miliony koni, aby zapewnić dostawy dla armii, gdyż samochody grzązły w błocie, czy też brakowało ropy.

Zobaczmy obecnie w tv promuje się nawet niejedzenie:

Oto ciekawy film:

Otóż w telewizji masowej, prezentuje się doktrynę Lucyfera w postaci sekty Bretarian.

Oto kim są:

wikipedia napisał:Niejedzenie (breatharianizminedia) – rzekomy stan, w którym możliwe jest zachowanie życia i zdrowia przez człowieka, mimo zaprzestania przyjmowania pożywienia, a czasami także ograniczenia spożywania wody. Wbrew wiedzy z zakresu fizjologii człowieka niejedzący twierdzą, że do życia wystarczająca jest nieokreślona „energia światła” i niemal każdy jest zdolny do niejedzenia przy zastosowaniu odpowiednich technik.
Według dzisiejszej wiedzy naukowej z zakresu fizjologii człowieka, każda osoba niejedząca umarłaby z głodu (przy braku jedzenia), lub pragnienia (przy braku jedzenia i wody). Od lat sześćdziesiątych panuje konsensus dotyczący nieakceptowalnie wysokiego ryzyka badań, w których stosuje się głodzenie. Podstawią takiego konsensusu była „głodowa zima” lat 1944-1945[1]. Eksperymenty tego rodzaju zakazane są w Europie na podstawie Konwencji O Ochronie Praw Człowieka i Godności Istoty Ludzkiej w Kontekście Zastosowań Biologii i Medycyny: Konwencja o Prawach Człowieka i Biomedycynie[2].
Nie ma akceptowanych naukowych dowodów na tezy wysuwane przez rzekomo niejedzących. Niejedzenie sprzeczne jest z obecną wiedzą naukową. W wypowiedziach przyznających się do praktykowania niejedzenia są sprzeczności. Polski breatharianin, Mariusz Piotrowski, twierdzi, że nie spożywa pokarmów i napojów od czerwca 2013 i mówi: „Mocz wydalam może z raz w tygodniu, kał to jeden mały bobek na 2-3 tygodnie… Nie zapominajmy, że absorbujemy wodę również poprzez skórę. Jeśli chodzi o to drugie, to tłumaczę to samoczynnym łuszczenie się jelit.”[3]. Opinia ta nie została potwierdzona przez żadne, niezależne źródło.
We wrześniu 1999, w ramach australijskiego programu telewizyjnego 60 Minutes zorganizowano eksperyment na osobie Ellen Greve (ur. 1957) – znanej jako Jasmuheen propagatorki breatharianizmu[4]. Po 48 godzinach eksperymentu, nadzorujący go lekarz stwierdził u niej odwodnienie i wysokie ciśnienie tętnicze[4]. Ostatecznie eksperyment trwał tylko 4 dni – został przerwany ze względu na zły stan Ellen Greve[4].
Innym przypadkiem niejedzenia ma być hinduski jogin Prahlad Jani (ur. 1929), który zgłosił się dwukrotnie (w 2003 i 2010 roku) na ochotnika do obserwacji w warunkach klinicznych[5][6]. Z powodu zdanych pomyślnie prób wynikających z badań w szpitalu Discovery Channel zdecydowało się na wyprodukowanie i emisję programu na jego temat. Żadne z tych dwóch badań na osobie Prahlada Janiego nie zostało jednak przedłożone w czasopiśmie naukowym[5].

Czym się żywią Bretarianie????

Otóż są oni odżywiani przez demony. Dlaczego tak sądzę???
Ponieważ ideologia niejedzenia czy weganizm to ideę gnostyckie, które obwiniają Boga Izraela za fakt, że ludzie muszą jeść szczególnie mięso aby żyć. Prorocy tacy jak Eliasz czy Mojżesz czy Mejsasz Isus nie jedli i pili przez 40 dni. I dlatego demony promują ludzi niejedzących miesąciami czy latami aby promować swoje nauki gnostyczne, że winny naszej diety jest Bóg!!!!

Bretarianie twierdzą, że żywią się energią. Tylko, że ludzie nie mają układu w ciele aby żywić się energią tak jak np ładowarki do telefonów komórkowych, człowiek ma za to układ pokarmowy, do czerpania energii z pożywienia i płynów. Dlatego rolę układu pokarmowego dla energii muszą pełniąc demony.

Zobaczmy w telewizji masowej pokazywani są bretarianie, którzy przeczą oficjalnej nauce. Dlaczego tak się dzieje??? Dlaczego telewizja wyśmiewa przeciwników szczepień a traktuje poważnie wegan czy ludzi którzy twierdzą, ze żyją wiele miesięcy czy lat bez jedzenia czy picia???

Otóż powód jest podany tutaj:

Albert Pike napisał: a masy pozbawione iluzji wobec chrześcijaństwa, którego boskie duchy, formujące chrześcijaństwo bez kompasu oraz kierunku, pożądających ideałów ale bez wiedzy, gdzie umieścić swoje oddanie i adorację, otrzymają rzeczywiste światło poprzez uniwersalną manifestację czystej doktryny Lucypera, wystawionej w końcu na publiczny widok.

Bretarianizm obok weganizmu, to jedna z czystych nauk i doktryn Lucyfera. Dlatego jest ona w telewizji publicznej pokazywana, aby ludzi z tą nauką oswoić. Pomimo, że oficjalna nauka przeczy bretarianizmowi czy weganizmowi.
Wiadomo wszak, że Biblia mówi, że człowiek musi żyć poprzez jedzenie nie tylko warzyw czy owoców ale także mięsa. A Lucyferianizm to odwrotność prawa Bożego.

Czyli na naszych oczach realizowany jest plan trzeciej wojny światowej poprzez pokazywanie czystej doktryny Lucyfera.

Zresztą weganizm czy raczej jego skrajna odmiana dieta warzywno owocowa w wersji surowej, też jest promowana w masowej telewizji:

Zobaczmy badania naukowe oraz świadectwa byłych wegan jednoznacznie wykazują, że ludzie potrzebują mięsa i produktów zwierzęcych aby cieszyć się zdrowiem. Tymczasem telewizja masowa nie wyśmiewa ani wegan ani bretarian pomimo, że oni przeczą oficjalnej nauce. A przeciwników szczepień masowa telewizja wyśmiewa. Trzeba być ślepym aby nie widzieć jak doktryna Lucyfera jest pokazywana na widok publiczny.

Zobaczmy weganizm okazuje się ważnym elementem doktryny Lucyfera. Zobaczmy rzecz ciekawa, dwie religie których wyznawcy swoje święta opierają o ubój rytualny to judaizm i islam i o jedzenie mięsa. Te religie mają same się wyniszczyć, czy zostać zniszczone także z prostego powodu, pomimo tego, że zostały one stworzone przez upadłych jak każde inne religie, to w planie 3 wojen pełnią one rolę kozłów ofiarnych. W islamie i judaizmie jest mocno zakorzenione jedzenie mięsa i ubój rytualny. Zobaczmy w Izraelu jest największy odsetek wegan, co pokazuje jedno, weganizm jest tak mocno promowany, że nawet mający ogromne wpływy w polityce żydzi, są bezradni.

Jedno jest pewne gnoza opiera się o weganizm, gdyż Biblia a szczególnie Tora opiera się o jedzenie mięsa i o święto paschy w którym zabija się jednorocznego baranka bez skazy. Zobaczmy tutaj jest te artykuły, byłej członkini forum zbawienie Moniki:

http://szukacboga.blogspot.com/2017/09/miesozerstwo-czy-stary-testament-moze.html

http://szukacboga.blogspot.com/2016/05/ofiary-ze-zwierzat-ofiara-jezusa-baala.html

Zobaczmy, atak na Boga i Biblie najskuteczniejszy jest jeśli ludzie uwierzą, ze dieta wegańska jest zdrowa, a potem ją zaczną stosować. Wtedy każdy weganin cierpi na wiele chorób w tych choroby psychiczne, depresja, niepokój i inne. I wtedy weganie otwierają się na świat demonów, czyli gnozę, kulty wschodu t.z.w. duchowość i medytacje. Bez weganizmu ludzie nie czują potrzeby kontaktować się z demonami. Tak to działa. Zobaczmy te przykład:

Bartosz Filapek jest weganinem i od razu promuje gnozę i religie wschodu. Przecież bioenergoterapia to efekt działania demonów. Zobaczmy, wciąga on ludzi wpierw w dietę wegańską a potem w różne formy magii, gnozy przy okazji zarabiając na swoich wyznawcach.  I tak działa wiele podobnych działaczy wegańskich, którzy przez dietę wegańską potem sami zachęcają do praktyk magicznych. Tutaj mamy kolejny przykład:

 

Zobaczmy te ćwiczenia to tak naprawdę praktyka okultystyczna mnichów z Tybetu aby otworzyć się na działanie demonów. Jednak znowu, demony lepiej działają na osłabionym ciele, np narkomana, alkoholika czy wieloletniego weganina. Dlatego diabeł promuje przez różne kulty weganizm, ponieważ doskonale wie, że po Edenie i potopie ludzie aby być silni i sprawnie myśleć potrzebują mięsa zwierząt oraz jaj czy nabiału.

Diabeł zatem różnymi kanałami i metodami promuje weganizm. Nie dajmy się zwieść.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s